Strasznie mnie drazni brak polskich znakow na finskiej klawiaturze. Ale nie ma co wybrzydzac - aktualizacja sie nalezy.
Pierwszy raz od jakiegos tygodnia mam nareszcie chwile dla siebie.
Ale od poczatku.
Wyjezdzajac z Polski spodziewalam sie zmian w moim zyciu. To zreszta oczywiste i wszyscy doskonale wiedza, ze taki byl moj glowny cel. W koncu nowy kraj, nowe miasto, nowe miejsca, zupelnie nowi ludzie. Nie przypuszczalam jednak, ze zmiany beda tak diametralne i ze taki akurat obiora kierunek.
Przez ten ostatni tydzien zaliczylam duzo finskich "pierwszych razow".
Pierwszy raz na uczelni. Nieco mieszane uczucia. Nie to zeby bylo zle, bynajmniej. Potwierdzilo sie wszystko to na co mialam nadzieje: ze studiow w zasadzie nie da sie wyleciec, oceny nie sa szczegolnie wazne, ale mozna poprawiac egzaminy, oblane kursy nie sa wpisywane w transkrypt, liczy sie samodzielna praca, a nie obecnosc na zajeciach. Ponadto nauczyciele, z ktorymi mielismy male get-together w piatek sprawiaja wrazenie wyluzowanych i inteligentnych jednoczesnie (swoja droga niezwykle rzadkie polaczenie). Stosunki na wydziale sa zreszta ponoc dosc zazyle - wszyscy sa po imieniu i takie tam. Nie jestem zwolenniczka skracania akademickiego dystansu, ale w tym wypadku to pani koordynator biegala miedzy studentami z wielka butelka wina. Dolewala znaczy sie. Niesamowite.
Mam tylko taka mala obawe, ze ta miedzynarodowa grupa (poza mna: Fin, Rosjanin, Rosjanka, Chinczyk, Kanadyjka, Wenezuelka, Iranka), z ktora bede studiowac moze nie sprostac moim oczekiwaniom. Znaczy, sa mili, sympatyczni i nic zlego nie robia, ale ich towarzystwo jest jakies takie malo ekscytujace. Czytaj: znamy sie od piatku, a jeszcze razem nie pilismy.
Ale to w zasadzie moze byc moja wina.
Pierwsza randka. Chociaz z moich dotychczasowych doswiadczen wynika, ze ciezko jest randkowac, kiedy mieszka sie razem. Niemniej jednak urocza nadmorska kawiarenke (podobno najlepszy widok w Helsinkach), goraca czekolade i babeczki chyba tak wlasnie mozna nazwac. I to sprawia, ze czas na jakakolwiek integracje z kimkolwiek mam jedynie w dni powszednie miedzy 8 rano a 16 (czasami 18). Reszta tygodnia jest zarezerwowana dla pewnego uroczego eks-dziennikarza. O rany, naprawde. Nie podejrzewalam, ze pierwsza rzecza jaka zrobie po przyjezdzie bedzie znalezienie faceta. A jednak tak wlasnie sie stalo. To do mnie niepodobne. Jedyne, co mozna bylo przewidziec to odwrocona kolejnosc zdarzen: najpierw razem zamieszkalismy, a pozniej sie zeszlismy. A to wszystko w jakies 4 dni. I tak sobie trwa.
Moje zycie stoi na glowie.
Ale jestem z tego powodu bardzo szczesliwa. Ani przez chwile nie czulam sie samotna. A tego wlasnie obawialam sie przed przyjazdem. Samotnosci, zwlaszcza na poczatku.
Bylam smutna. Wczoraj, kiedy przez jakies siedem godzin siedzialam na posterunku policji. Otoczona gromada uchodzcow mowiacych w jezykach, ktorych nawet nie moglam zidentyfikowac ze stu procentowa pewnoscia. Naprawde, to dosc okropne miejsce. Kippis dla finskiej biurokracji! Koniec koncow jednak zalatwilam, co mialam zalawic. A on mnie przytulil i obrocil wszystko w zart. Moze to niedojrzale zachowanie, ale przestalam byc smutna i zmarznieta. Chociaz nadal burczalo mi w brzuchu.
Rany, to wszystko dzieje sie tak szybko, nie wiem do czego moze doprowadzic. Zreszta wcale sie nad tym nie zastanawiam. So far, so good, wiec szkoda czasu na myslenie.
Prawda jest taka, ze chwilowo moje zycie nie jest szczegolnie ekscytujace. A jednoczesnie jest. Zadomowiam sie tutaj i to akurat idzie mi naprawde niezle.
Podsumowujac: jestem szczesliwa.
Update: jest jeszcze lepiej! Wlasnie dostalam wiadomosc, ze moja nowa szkola przyznala mi stypendium!
Update: jest jeszcze lepiej! Wlasnie dostalam wiadomosc, ze moja nowa szkola przyznala mi stypendium!
to super!czekam na jakieś zdjęcia,nie tylko eks-dziennikarza!
OdpowiedzUsuńKinga, musze powiedziec, ze dopiero teraz przeczytalem wpisy (uznaje zasade, ze musza byc co najmniej trzy wpisy, zeby sie nie zniechecic do pisania ani do czytania - cos jak seks na trzeciej randce).
OdpowiedzUsuńI tylko jeden komentarz sie nasuwa samoistnie - jak na niecale dwa tygodnie, to twoje zycie w Finlandii jest zajebiscie ekscytujace! Przede mna dwa tygodnie siedzenia w Bialymstoku na fotelu i gapienia sie w telewizor. Az sie lezka w oku zakrecila--
Karolcia! Umowimy sie na skajpie jakos w przyszlym tygodniu! Bede juz miala zajecia wtedy co prawda, ale nie powinnam byc jeszcze super oblozona praca (co innego za dwa tygodnie, kiedy czeka mnie intensive course on global crisis reporting). W ogole to jest mi troszeczke smutno - ale tylko troszeczke, bo wszystko uklada mi sie lepiej niz smialabym zakladac - ze sie tak dlugo nie zobaczymy. A moze chcialbys wpasc tutaj? :D
OdpowiedzUsuńW ogole to wyjezdzam dzisiaj z miasta - jade z moim poika do jego rodzinnej miejscowosci (Kotka). Sauna, alkohol, summer cottage i ... jego starzy. To troche dziwne. Chyba.