Ta godzina faktycznie jest dosc chora. Zegar wskazuje 8:25, a ja siedze w uniwersyteckim Aleksandria Learning Centre. Kiedy wchodzilam do budynku prawie pol godziny temu na zewnatrz siapil deszcz. Moze to ta pogoda, a moze zmeczenie, ale pod powiekami czuje piasek. Do spotkania z kierownikiem programu MGC zostalo jeszcze poltorej godziny. Chyba powinnam udac sie gdzies w kierunku automatu z herbata.
No i wlasnie. En puhu suomea. To naprawde dziwne, kiedy wokol wszyscy mowia jezykiem, ktorego nie rozumiesz. Przed chwila udzielilam instrukcji obslugi komputera. Wczoraj pierwszy raz robilam zakupy bez finskiej obstawy. A helsinskie ulice zastawione sa rusztowaniami i sprzetem budowlanym. Nawet elewacja Aleksandrii przechodzi wlasnie jakies modernizacje. Skutkuje to zachwianiem mojego poczucia bezpieczenstwa. Gdyby cos mialo mi spasc na glowe, to przeciez i tak nie zrozumialabym ostrzezenia.
Chociaz w zasadzie nie sadze, zeby mojej glowie moglo jeszcze cokolwiek zagrozic. Zepsulam ja w Kotce.
No bo tak. To byl moj trzeci weekend w Finlandii i pierwszy poza Helsinkami. Poika zabral mnie do swojego rodzinnego miasta i domku letniskowego rodzicow. Tak, rzeczonych rowniez poznalam. Swoja droga dosc dziwne doswiadczenie. Pomijajac juz ekspresowe tempo w jakim wszystko sie toczy, to ojciec nie mowi po angielsku. Czulam sie dosc niezrecznie nie mogac zamienic z nim ani slowa. Ale on sie chyba tym za bardzo nie przejal - zdaje sie, ze wyjatkowo wystarczyl mu fakt, ze jestem mloda.
Hm, po namysle stwierdzam, ze to brzmi bardzo zle.
Ale, dajcie spokoj, kto nie uleglby czarowi urokliwej finskiej chatki calej w pastelach? Takiej, ktora od morza dzieli 15 metrow, a od lasu 20? Z pieknym widokiem na Baltyk, roztaczajacym sie z okna w salonie? Na Baltyk, w ktorym zlowiono specjalnie na twoj przyjazd swiezego lososia (w najgorszym wypadku to swietna bajera)? Kto oparlby sie prawdziwej finskiej saunie? Tak, wlasnie w ten sposob zostalam ugotowana.
I nie ma nawet wiekszego znaczenia, ze nastepnego dnia rano zmuszono mnie do mrozacej krew w zylach przejazdzki quadem. Ani to, ze sama zmusilam do zbierania grzybow. (Co, swoja droga, i tak okazalo sie porazka, bo te dziwaki zbieraja tutaj grzyby, ktorych nigdy wczesniej nie widzialam na oczy i ktorych balam sie dotknac. Ignoruja za to wszystkie DORODNE maslaki, prawdziwki, borowiki. No i takie tam. Podgrzybki jeszcze znam, o.)
No i Kotka sama w sobie tez jest pieknym miastem! Przynajmniej na tyle, na ile pozwolily mi to ocenic skacowane zmysly. W niedziele trafila nam sie cudna pogoda - cieplo i slonecznie. A, uwierzcie mi, to nie jest typowa finska jesien.
Typowa finska jesien jest dzisiaj: zimno i mokro. Mrauu. Chociaz i tak nie mam powodow do narzekan - w tym roku jest wyjatkowo lagodnie.
Tak sobie mysle, ze weekend spedzilam w towarzystwie starych Finow: rodzice poiki, jego znajomi (moze jeszcze nie w podeszlym wieku, ale wciaz troche ode mnie starsi), rodzice jego znajomych. Zabawne jakie rozmowy mozna toczyc, laczac ze soba finski, angielski i polski (ten ostatni to pamiatka z alkoholowych wycieczek), zapijajac je polska wodka, finskim piwem i wloskim winem.
Potem bylam jeszcze w jakims klubie, ale moje wiadomosci stamtad ograniczaja sie do faktu, ze walnelam sie w glowe. Tak porzadnie. Guz wielkosci piesci to w koncu nie przelewki.
Mam za soba juz pierwsze zajecia. Finski i Introduction to Media and Global Communication. Chwilowo skupiam sie na tym, ze potrzebuje czasu, zeby wdrozyc sie w uczelniany rytm. Poltorej godziny znowu wydaje sie katorga dla mojej uwagi, a tutaj jeszcze mowia do ciebie w obcym jezyku. Kwestia przyzwyczajenia jak sadze. Ale wszystko zapowiada sie naprawde niezle. Nic mi nie wiadomo o nadciagajacych bzdurnych egzaminach (podstawa zaliczen sa tutaj raczej eseje i memos), w ramach zajec Helsingin Sanomat Founadtion organizuje nam konferencje i seminaria z udzialem swiatowej slawy specjalistow (podczas ktorych za obecnosc dostajemy ECTSy), a plan zajec moge ulozyc wlasciwie zgodnie z wlasnym widzimisie. Za godzine mamy spotkanie z kierownikiem programu, ktora - w dluzszej nieco perspektywie - ma nam te plany studiow klepnac. W tym termie zapisalam sie na, bodaj, siedem przedmiotow, w tym Finnish Way of Life i Finnish Media System. Naprawde chce miec minor z Finnish Culture and Society. Ale zobaczymy.
Zaprojektowanie programu studiow jest jednym z warunkow koniecznych dla otrzymania stypendium. Grant zostal mi juz co prawda przyznany, jednak musze im jeszcze pokazac, ze w ogole cokolwiek robie. Zrobie wiec - 1500 eurosow piechota nie chodzi. A jakze moja proznosc polechtalo to zdanie: This year over fifty talented, international students receive the grant. Zwlaszcza talented part brzmi dobrze.
No i z tej okazji wicerektor organizuje bankiet. Czuje sie prawie elitarnie.
Ale wczesniej jest jeszcze jeden bankiet. W czwartek. Helsingin Sanomat (to najwieksza, najpoczytniejsza i najbardziej wplywowa finska gazeta, gdyby ktos nie wiedzial) organizuje jakas impreze programowa i studenci MGC sa zaproszeni. Wspolnie z najlepszymi dziennikarzami w kraju bedziemy objadac sie wyszukanymi przekaskami i opijac darmowym alkoholem. Rany, wyobrazacie sobie, zeby Uniwersytet Warszawski zorganizowal nam cos takiego?
Och, starczy juz tych zachwytow! Pewnie niedlugo i tak sie znudze i rozczaruje, wiec niewarto byc goloslowna. A poza tym juz najwyzszy czas opuscic przytulna i ciepla Aleksandrie. Deszcz i mrok wzywaja. No i Faculty of Social Sciences tez.
A w ogole to wstalam dzisiaj o 6, zeby o 8 Micra dostarczyla mnie z Vantaa do Helsinek.
Tak, to zdecydowanie czas na pobudzajaca herbatke!
jestem zawiedziona brakiem fotek!
OdpowiedzUsuńnie ma fociaków - fake info.
OdpowiedzUsuńterrorysci! przechodze rekonwalescencje po studiach. ale postanowilam czesc swojego stypendium przeznaczyc na zakup jakiegos rozowego kompaktu :P i bede was zasypywac pieknym massacrum.
OdpowiedzUsuńa tak w ogole to wiatr za oknem napierdziela jak szalony. uhuuu o.O
to nie masz jeszcze żadnych zrobionych fociaków ;o ?(karol cz.)
OdpowiedzUsuńja to nie bardzo. a te co sa to zdecydowanie nie nadaja sie do publikacji :P
OdpowiedzUsuńojej, poza weekendowym wyjazdem nie dzieje sie jeszcze nic takiego, zeby to dokumentowac koniecznie.
spoko, kupie se kamre w weekend chyba